Pragnienie poznania przyszłości towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. W Polsce dostęp do metod przewidywania przyszłości pozostaje ograniczony, sprowadzając się najczęściej do usług wróżek czy jasnowidzy, których wiarygodność budzi uzasadnione wątpliwości. Alternatywą może być astrologia, choć jej jakość bywa różna. Istnieje jednak zjawisko zdecydowanie bardziej intrygujące, zakorzenione w starożytnej tradycji Indii – biblioteki liści palmowych, zwane także bibliotekami losów. Te tajemnicze zbiory od wieków przechowują zapisane informacje o przeszłości i przyszłości konkretnych ludzi, stanowiąc dla współczesnej nauki nierozwiązaną zagadkę.
Dostępność i komercjalizacja fenomenu
Wiedza na temat indyjskich zbiorów liści palmowych w Polsce pozostaje fragmentaryczna. Nieliczne artykuły prasowe i wzmiankowane w publikacjach książkowych stanowią praktycznie jedyne dostępne źródła informacji. Paradoksalnie, mimo niewielkiej wiedzy na ten temat, fama o bibliotekach losów rozprzestrzeniła się na tyle szeroko, że klienci biur podróży organizujących wyjazdy do Indii wprost proszą o włączenie wizyty w takiej bibliotece do programu pobytu. Branża turystyczna odpowiedziała na to zapotrzebowanie, tworząc miejsca nastawione przede wszystkim na obsługę turystów i tak zwanych poszukiwaczy duchowych z Zachodu. Tego rodzaju komercyjne biblioteki oferują zazwyczaj jedynie pobieżne horoskopy astrologiczne, dalekie od autentycznego doświadczenia odczytu z prawdziwych zbiorów palmowych. Wizyty w takich miejscach nie przybliżają odwiedzających do zrozumienia istoty fenomenu, mimo że niektórzy uczestnicy takich wycieczek z arogancją ogłaszają później, że przeniknęli kosmiczną tajemnicę bibliotek losów.
Prawdziwe zbiory liści palmowych pozostają tajemnicą nawet dla samych mieszkańców Indii. Problem ten okazał się na tyle intrygujący, że powołano specjalne grupy badaczy, często wywodzących się ze środowisk naukowych, których zadaniem było zbadanie tego niewygodnego dla współczesnych racjonalistycznych umysłów zjawiska. Jednak nawet te profesjonalne próby nie przyniosły ostatecznych wyjaśnień.
Mitologia i nierozwiązane zagadki pochodzenia
Próba ustalenia wieku bibliotek palmowych napotyka na fundamentalną przeszkodę związaną z indyjskim podejściem do historii. Według mitologii towarzyszącej większym zbiorom liści palmowych miałyby one liczyć kilka tysięcy lat. W Indiach praktycznie wszystko posiada rzekomo kilkutysięczną historię – jest to swoisty element kulturowego dziedzictwa tego kraju, rodzaj wzniosłego, lecz niewiele wyjaśniającego „mumbo-jumbo”. Schemat opowieści o pochodzeniu bibliotek pozostaje niezmienny. Kilka tysięcy lat temu ryszowie, czyli mędrcy-wizjonerzy, mieli w stanie jogicznego transu zapisać informacje o losie ludzi im współczesnych, przyszłych pokoleń i wszystkich pozostałych aż do końca czasu. Poszczególne zbiory różnią się jedynie imionami ryszich, którym przypisuje się ich powstanie. Najczęściej wymieniane to Agastya, Bhrigu, Satyaacharya oraz Vashistha. Jednak same te imiona stanowią jedynie element indyjskiego systemu wierzeń religijno-spirytualnych, nie przybliżając nas do historycznej prawdy.
Dodatkową zagadkę stanowi różnorodność językowa zapisów. Teksty spisane są nie tylko w sanskrycie, lecz również w języku tamilskim czy kannada. Pojawia się więc pytanie, w jaki sposób zbiory mające kilka tysięcy lat mogły zostać zapisane w językach, których historia jest znacznie krótsza. Ta sprzeczność pozostaje niewyjaśniona, rodząc kolejne pytania o autentyczność tradycyjnych narracji dotyczących pochodzenia bibliotek.
Badania B.V. Ramana i próby zrozumienia fenomenu
Wybitny indyjski astrolog z Bangalore, Vyankata Ramana, znany jako B.V. Raman, wielokrotnie zapowiadał napisanie książki o palmowych zbiorach losów. Mimo żywionego przez dziesiątki lat zainteresowania tematem nigdy nie zrealizował tego zamierzenia. Pod koniec swojego długiego, liczącego osiemdziesiąt sześć lat życia przyznał, że nadal nie wie, z czym właściwie ma do czynienia. Raman, urodzony w 1912 roku, miał szczęście wychowywać się w środowisku sprzyjającym rozwojowi zainteresowań astrologicznych – jego dziadkiem był słynny już w XIX wieku astrolog Sri Suryanarain Rao.
Pierwsze bezpośrednie zetknięcie się Ramana z interpretacją zapisów z liści palmowych miało miejsce w 1935 roku. Spotkał wówczas właściciela zbioru zwanego Agastiya Nadi, człowieka o nazwisku Nadar. Po uważnym obejrzeniu kciuka prawej dłoni młodego astrologa, Nadar błyskawicznie odnalazł we własnym zbiorze odpowiedni liść. Zapis zawierał imię Ramana, datę jego urodzenia oraz horoskop z niezwykle precyzyjną informacją – za tydzień od odczytu urodzi mu się syn. Dokładność tej przepowiedni była porażająca, ponieważ żona Ramana rzeczywiście była w zaawansowanej ciąży i spodziewano się rozwiązania w najbliższym czasie. Poród nastąpił po dziesięciu dniach od odczytu. Dla początkującego wówczas astrologa, przedstawiciela dziedziny znanej z braku precyzji, było to doświadczenie wywracające dotychczasowe rozumienie świata. Odczyt zawierał również informację, która miała się później spełnić – syn Ramana miał umrzeć w młodym wieku i rzeczywiście nie dożył dwudziestego roku życia.
To doświadczenie zapoczątkowało wieloletnie badania Ramana nad tajemnicami zbiorów liści palmowych. Równolegle ze zgłębianiem tajników astrologii poświęcał się eksploracji fenomenu bibliotek losów. Zaangażowanie w tę dziedzinę było tak głębokie, że w ciągu życia odwiedził pięćdziesiąt wiodących w Indiach bibliotek, gdzie zapisy wykonane były na różnych nośnikach – nie tylko na liściach palmowych, lecz również na papierze. Mimo tej intensywnej pracy badawczej Raman pozostawał daleki od pełnego rozwikłania tajemnicy, chociaż coraz bardziej przekonywał się o jej związku z astrologią.
Odkrycie dwóch rodzajów bibliotek
W 1953 roku Raman zetknął się z czymś, co fundamentalnie zakwestionowało jego dotychczasową wiedzę na temat liści palmowych. Spotkał astrologa będącego właścicielem niewielkiego stosunkowo zbioru nazywanego Guru-nadi. Astrolog ten sporządził dla Ramana pobieżny horoskop oparty na dacie urodzenia, a następnie wyciągnął ze swojego zbioru całkowicie pusty, niezapisany liść palmowy. Poprosił Ramana o zamknięcie oczu na czas recytacji mantry. Gdy mantra wybrzmiała, Raman ze zdumieniem dostrzegł na wcześniej pustym liściu swój horoskop zapisany w języku kannada, dominującym w dzisiejszym stanie Kerala. Astrolog ponownie poprosił o zamknięcie oczu i po odśpiewaniu kolejnej mantry Raman ujrzał na tym samym liściu zapis nie w języku kannada, lecz tamilskim.
To niezwykłe doświadczenie stało się pretekstem do jeszcze bardziej dogłębnych studiów. Lata badań pozwoliły Ramanowi ustalić, że najprawdopodobniej istnieją dwa rodzaje horoskopów palmowych. Pierwszą kategorię stanowi tak zwana nadi-astrologia, drugą – Mantra-nadi. Ta ostatnia ma charakter bardziej mistyczny i wymaga od interpretatora zbioru inicjacji w mantra-jogę, czyli mantra-siddhi. Odczyty pierwszej kategorii są dostępne dla interpretatorów bez szczególnego wglądu duchowego, chociaż powinni oni wykazywać się pogłębioną intuicją, aby poprawnie interpretować starożytne zapisy. Druga kategoria odczytów jest zarezerwowana dla interpretatorów o naturze jogicznej, których jest zdecydowana mniejszość i którzy zazwyczaj nie są dostępni dla mas turystów astrologicznych. Ci ostatni najczęściej trafiają do licznych bibliotek i biblioteczek w stanie Tamil Nadu, na przykład w miejscowości Vaidesshvaran Koil, czy w pendżabskim Hosiarpur, gdzie nośnikiem zapisu nie są już liście palmowe. Miejsca te funkcjonują w ramach turystyki duchowej, stanowiąc swoisty odpowiednik spirytualnego SPA dla podróżujących według zasady „jeśli dziś wtorek, to jedziemy do liści palmowych”.
Filozoficzne implikacje odkryć Ramana
Wieloletnie badania i liczne doświadczenia związane z bibliotekami losów doprowadziły B.V. Ramana do przekonania o istnieniu sztywnego przeznaczenia w ludzkim życiu. Dziwne zdarzenia towarzyszące jego wizytom w bibliotekach losów nakazały mu zupełnie inaczej spojrzeć na rzeczywistość. Nabył pewności, że wszystko jest ze wszystkim ściśle powiązane i że całym istnieniem zawiaduje nieprawdopodobnie potężna kosmiczna inteligencja, w której „rękach” jesteśmy właściwie tylko marionetkami. Jako wybitny astrolog hinduski krytykował współczesną astrologię Zachodu, która jego zdaniem zatrzymała się w rozwoju gdzieś w wieku XVII i dziś zbyt dużą wagę przywiązuje do filozoficzno-psychologicznych dywagacji nad naturą człowieka. Ramanowi nie podobało się także, że zachodnia astrologia zbyt duże znaczenie przypisuje konceptowi wolnej woli człowieka, która okazuje się być wolą „niewolnika” wspomnianej kosmicznej inteligencji.
Ta fatalistyczna filozofia, wyrosła z empirycznych doświadczeń wybitnego astrologa, stawia fundamentalne pytania o naturę ludzkiej wolności. Jeśli przeznaczenie jest rzeczywiście zapisane i nieuchronne, czym właściwie jest ludzka podmiotowość? Czy poznanie przyszłości może ją zmienić, czy jedynie przygotowuje nas na to, co i tak się wydarzy? Te filozoficzne dylematy nie znalazły rozstrzygnięcia w pracach Ramana, który mimo dziesięcioleci badań pozostał wobec fenomenu bibliotek palmowych w postawie pokory intelektualnej.
Osobiste doświadczenia z bibliotekami losów
Pierwsze przekroczenie progu biblioteki liści palmowych może stanowić głęboko transformujące doświadczenie. Dla niektórych osób zainteresowanych tym fenomenem moment takiej wizyty wydaje się nadchodzić w sposób nieprzypadkowy, jakby sam był elementem szerszego planu. Historia pewnej nieudanej próby dotarcia do biblioteki w Bangalore na początku 2000 roku doskonale ilustruje ten aspekt. Podczas pobytu w aśramie Sathya Sai Baby pewna grupa postanowiła odwiedzić znaną bangalorską bibliotekę. Niestety, pierwszy wolny termin na odczyt przypadał trzy tygodnie po planowanym odlocie z Indii. Próba załatwienia sprawy „po polsku” poprzez osobisty przyjazd do Bangalore również nie powiodła się. W drodze na dworzec autobusowy hinduski kierowca taksówki nieoczekiwanie zasugerował, aby nie wydawać pieniędzy na taksówkę i jechać autobusem, dodając, że „Swami nie pochwala takiego wyrzucania pieniędzy”. To dziwne zdarzenie zostało odczytane jako znak, że jeszcze nie nadszedł właściwy moment.
Właściwy czas nadszedł rok później, w zupełnie innym składzie osobowym, po tym jak w życiu zainteresowanego zaszło wiele poważnych zmian. Odczyt otrzymany w bibliotece Gunjura Satchidanandy Murthiego okazał się niezwykle inspirujący i zawierał sporo precyzyjnych informacji, włącznie z imionami konkretnych osób i datami, a nawet z tą najważniejszą datą, której poznania wielu się obawia. Kolejne wizyty w tej samej bibliotece, zarówno w sprawie własnej, jak i jako tłumacz dla innych osób, przynosiły za każdym razem jakąś informację, nawet gdy odczyt nie był bezpośrednio przeznaczony dla towarzyszącego. Biblioteka ta prowadzona była przez człowieka będącego nie tylko interpretatorem zapisów, lecz przede wszystkim praktykującym tantrykiem i mantra-siddhą, który znaczną część roku spędzał nie na zarobkowaniu, lecz na praktykach duchowych i działalności charytatywnej. Jego nieoczekiwane odejście z tego świata potwierdza słowa B.V. Ramana o nieuchronności przeznaczenia – wszyscy mu podlegamy, nawet interpretatorzy zapisów na liściach palmowych.
Mroczniejsza strona przeznaczenia
Niektóre historie związane z bibliotekami losów ukazują bardziej dramatyczną twarz przeznaczenia. W bibliotece w tamilskim Tambaram miało miejsce zdarzenie, które w sposób bezpośredni pokazało, jak zapisany los może objawić się w najbardziej tragiczny sposób. Podczas odszukiwania liścia dla jednego klienta przybył do biblioteki młody człowiek, dość niecierpliwy i zależy mu na szybkim odczycie. Jego liść został szybko odnaleziony, a interpretator rozpoczął odczyt w pośpiechu. Gdzieś w połowie zatrzymał się jednak i zaproponował, aby młodzieniec zadzwonił do kogoś z rodziny, najlepiej do jednego z rodziców. Prowadzący odczyt rozmawiał następnie z ojcem młodego człowieka, prosząc, by ktoś z rodziny jak najszybciej przybył do Tambaram, do syna lub po syna. Ze względów praktycznych było to niemożliwe. Dwa dni później młodzieniec nagle zmarł, nieoczekiwanie dla wszystkich, gdyż nie był chory. Nie było to jednak nieoczekiwane dla interpretatora, który o zbliżającej się śmierci wiedział już z liści i dlatego chciał obecności rodziców.
To dramatyczne zdarzenie ukazuje przeznaczenie w jego najbardziej wyrazistej postaci. Nie ma tu miejsca na negocjacje, zmiany czy odwołania. Los jest zapisany i wypełnia się niezależnie od ludzkich pragnień czy lęków. Możliwość przewidzenia tragedii nie oznacza możliwości jej uniknięcia.
Filozoficzna perspektywa na naturę rzeczywistości
Genialny dżniani, mędrzec z Bombaju znany jako Nisargadatta Maharaj, prawdziwe imię Maruthi Kampali, przedstawiał rzeczywistość w metaforze filmowej. Według jego nauczania wszyscy jesteśmy postaciami z filmu, ale jednocześnie, w sensie najwyższej jogicznej mądrości, jego widzami i reżyserami. Każda rola jest dobra, chociaż niektórym płacą więcej za rolę niż innym. Ta metafora doskonale oddaje paradoks ludzkiego istnienia w kontekście bibliotek losów. Z jednej strony jesteśmy postaciami, których historia jest już napisana i zapisana na palmowych liściach. Z drugiej strony, w głębszym wymiarze świadomości, jesteśmy również tymi, którzy obserwują tę historię i ją współtworzą.
Biblioteki liści palmowych pozostają jedną z największych zagadek duchowej tradycji Indii. Mimo prób naukowego zbadania tego fenomenu, mimo dziesięcioleci studiów prowadzonych przez wybitnych astrologów i badaczy, mimo osobistych doświadczeń tysięcy ludzi, istota tego zjawiska wymyka się ostatecznemu wyjaśnieniu. Być może tajemnica ta nie jest przeznaczona do całkowitego rozwikłania. Być może jej wartość polega nie na dostarczeniu ostatecznych odpowiedzi, lecz na zadawaniu fundamentalnych pytań o naturę czasu, wolności i przeznaczenia. W obliczu zapisanego losu człowiek staje przed wyborem – możemy przyjąć perspektywę całkowitego determinizmu albo szukać wolności w głębszym wymiarze świadomości, tam gdzie przestajemy być tylko postaciami z filmu, a stajemy się również jego świadomymi widzami.