Dorosły mężczyzna z długą brodą i włosami, w szafranowych szatach, siedzący w pozycji lotosu (padmasana) na skale. W tle widać zamglone doliny i ośnieżone szczyty Himalajów w złotym świetle świtu. Scena emanuje spokojem i duchową intensywnością

Kto widział Krija Babajiego? Fenomen niewidzialnego mistrza

Krija Babaji zajmuje wyjątkowe miejsce w panteonie wielkich mistrzów jogi. O jego istnieniu słyszało wielu, równie liczni są przekonani o jego realności, jednak źródła tej wiedzy pozostają zagadką. Sytuacja przypomina nieco fenomen UFO – powszechna wiedza o zjawisku kontrastuje z brakiem bezpośrednich, potwierdzonych obserwacji. Głównym źródłem informacji o Babajim pozostaje kultowa Autobiografia jogina, napisana przez Paramahamsę Yoganandę, najprawdopodobniej najbardziej znanego na świecie jogina. Książka jest piękna i momentami magiczna. Pod jej wpływem wielu ludzi z Zachodu udało się do Indii, czasami wręcz poświęcając się całkowicie duchowym praktykom. Jednak wiarygodność książek bywa różna. Jak zauważył współczesny myśliciel duchowy Uppaluri Gopal Krishnamurti, o ile biografie są kłamstwem, to autobiografie są kłamstwem do kwadratu.

Źródła tradycji i linia przekazu

Według Yoganandy, który podobno wtajemniczył w techniki krija jogi ponad sto tysięcy osób, wiedzę swoją otrzymał od swego mistrza Sri Jukteswara Giri. Ten miał w swoim życiu aż trzykrotnie spotkać mitycznego Babajiego, i to w ciele z krwi i kości. Również Lahiri Mahasaya, nauczyciel Jukteswara, spotykał Babajiego. Pierwsze spotkanie miało miejsce w 1861 roku, kiedy otrzymał od niego wtajemniczenie w krija jogę. Od tamtego czasu technika krija jogi, uważana za najbardziej skuteczną metodę podniesienia kundalini, rozprzestrzeniła się szeroko na świecie. Jednocześnie pozostawiła za sobą licznych adeptów uwięzionych w idei zakonów, linii przekazu duchowego i sukcesji. Wyznawcy różnych szkół skłócili się i nie uznają wzajemnie swojej legitymacji, co stanowi charakterystyczne zjawisko dla ruchów kultowych wszelkiej maści.

Kontrowersje wokół daty urodzin

Grupy wyznawców Swamiego Vishwanandy obchodzą 30 listopada urodziny Krija Babajiego. Informacja o tej dacie bywa przekazywana niemal jak tajemnica państwowa, choć pochodzi z publicznie dostępnych źródeł. Dokładniejsza wersja tej daty wskazuje 30 listopada 203 roku naszej ery, czyli ponad 1800 lat temu, w dzisiejszym tamilskim Porto Novo. Pojawia się jednak pytanie o pochodzenie tej informacji. Dlaczego data ta nie była znana Yoganandzie, Jukteswarowi czy Lahiri Mahasayi? Albo nie była istotna dla ówczesnych przekazicieli tradycji, albo pojawiła się znacznie później.

Data ta została upubliczniona dopiero w latach czterdziestych XX wieku przez Jogi S.A.A. Ramaiaha, wówczas studenta geologii na Uniwersytecie w Madrasie. Ramaiah zamieścił ją w swoich pismach, co znowu oznacza pewien kłopot, jako że książka pozostaje tylko książką. Ramaiah, który zmarł w 2006 roku w Malezji w wieku 83 lat, twierdził, że został przez Krija Babajiego wyleczony z groźnej gruźlicy, a następnie stopniowo wtajemniczany w coraz bardziej zaawansowane techniki krija jogi. Inicjacja miała nastąpić, podobnie jak u Lahiri Mahasaji, w Himalajach niedaleko świętego Badrinath.

W tym samym czasie pojawił się V.T. Neelakantan, znany dziennikarz i współpracownik słynnej teozofki Annie Besant, który również miał zostać uzdrowiony przez Babajiego i otrzymać wtajemniczenie. Liczba nowych, bezpośrednio inicjowanych przez Babajiego adeptów wydała się nadmierna strażnikom starej wiedzy. Nie chcieli oni słyszeć o nieoczekiwanych samozwańcach. Jednocześnie wśród strażników starej wiedzy następował rozłam na amerykańską linię Yoganandy i tradycyjną indyjską. W całym tym zamieszaniu legendarny Krija Babaji znowu gdzieś zniknął. Choć miał pojawiać się to tu, to tam, brakowało namacalnych dowodów niezbędnych dla logicznych umysłów.

Fenomen Babajiego z Herakhan

Nagle jednak pojawiła się sensacja. W himalajskim regionie Kumaon w roku 1970 znowu pojawił się legendarny Babaji. Tym razem nie na mgnienie oka, lecz na całe czternaście lat w ciele z krwi i kości. Jego postać ewoluowała od pięknego, szczupłego młodzieńca do mężczyzny zdecydowanie przyciężkiego, zwłaszcza tuż przed śmiercią w 1984 roku. Dla wyznawców Babajiego z himalajskiego Herakhan nie było wątpliwości – był to ten słynny nieśmiertelny Babaji, a jego śmierć stanowiła jedynie boską lilę, gdyż śmierci tak naprawdę nie ma. Zapewniał o tym solennie Leonard Orr, twórca reberthingu, który twierdził, że otrzymał tę technikę od tego właśnie Babajiego. Orr propagował ideę fizycznej nieśmiertelności. Tak zwane odejście, czyli fizyczna śmierć tego Babajiego, zostawiła w żalu wielu jego wyznawców z nierozwiązanym problemem śmiertelności ciała. Do dzisiaj głęboko czczą oni jego pamięć.

Teologiczna koncepcja ciała ze światła

Według Yogi Ramaiaha, który powoływał się na bezpośrednie informacje od Babajiego, mistrz ten osiągnął pod okiem swojego nauczyciela Boganathara stan soruba samadhi, czyli totalnego zharmonizowania się z boską wolą. Stan ten umożliwia wędrowanie przez wszelkie plany i poziomy egzystencji. Babaji może pojawić się, jeśli jest to jego wolą, przed każdym z nas na fizycznym planie.

Według tradycji jogicznej ciało ze światła, zwane soruba samadhi, posiada szczególne właściwości. Nie zostawia śladów stóp, nie rzuca cienia i nie można mu zrobić zdjęcia. Nie są to wyłącznie teologiczne koncepty, lecz zjawiska, które udało się zaobserwować i potwierdzić na przykładzie innego słynnego nieśmiertelnego jogina, żyjącego w XIX wieku Ramalingi Swamiego. Ramalinga, osiągnąwszy ciało ze światła, rzeczywiście nie zostawiał śladów stóp. Aby jego ciało rzucało cień, musiał szczelnie okrywać się białym płótnem wraz z głową. Kilkukrotnie ekipy najlepszych wówczas fotografów z Madrasu próbowały robić mu zdjęcia. Za każdym razem z płótna biła wyłącznie silna poświata.

Współczesne świadectwa

W sklepie jubilerskim w słynnym centrum pielgrzymkowym Shirdi pewien właściciel, absolwent renomowanej Bihar School of Yoga, pokazał mały obrazek Krija Babajiego, znany z Autobiografii jogina. Stwierdził, że Babaji jest jego mistrzem i że miał okazję go spotkać. Wizerunek ten, powszechnie używany przez wyznawców, stanowi prawdopodobnie artystyczne wyobrażenie lub efekt wizji Yoganandy, a nie fotografię Babajiego w ciele ze światła, co wyjaśnia pozorną sprzeczność dotyczącą możliwości uchwycenia jego podobizny.

Współczesny Swami Vishwananda, założyciel ruchu Bhakti Marga, twierdzi, że Krija Babaji jest jego głównym mistrzem. Według relacji Babaji miał się pojawić w szpitalnej salce przed ówczesnym pięcioletnim Vishwamem na Mauritiusie. Miała wtedy rozpocząć się wielka duchowa przygoda małego chłopca, której zwieńczeniem jest dzisiaj magnetycznie przyciągający adeptów bhakti jogi Swami Vishwananda. Choć Vishwam miał epizod z innym wielkim mistrzem, Sathya Sai Babą, twierdzi, że mistrz z Puttaparthi był nauczycielem tymczasowym. Prawdziwym mistrzem pozostaje Krija Babaji, co jest widoczne w aśramie Bhakti Margi w niemieckim Steffenshof, gdzie w różnych miejscach i na różne sposoby akcentowana jest jego obecność.

Istnieje także relacja o spotkaniu Babajiego z wyznawcą Sathya Sai Baby nad rzeką Chitravatti. Babaji miał pojawić się przed osobą czytającą właśnie Autobiografię jogina i zaproponować mu wspólne udanie się na darśan (rytualne widzenie świętej osoby, mające przynosić duchowe korzyści) mistrza z Puttaparthi. Obaj udali się do aśramu, przy czym Krija Babaji stanął przy murze okalającym plac darśanowy. W trakcie darśanu Sai Baba miał podejść do tego muru i przez jakiś czas obaj mistrzowie wymieniali się spojrzeniami. Potem Krija Babaji zniknął. Zjawił się jako około dwudziestoletni młodzieniec, owinięty zaledwie białym prześcieradłem, o płomiennych włosach i stosunkowo jasnej karnacji.

Tradycja jogiczna mówi, że Babaji potrafi przybrać dowolny wygląd. Jako że znajduje się w stanie soruba samadhi, czyli nieśmiertelnego ciała ze światła, może formować to ciało wyłącznie myślą. Fenomen Krija Babajiego pozostaje fascynującym przykładem duchowej tradycji, w której granice między legendą, wiarą a rzeczywistością ulegają zatarciu. Niezależnie od stopnia historycznej weryfikowalności, postać ta nadal odgrywa znaczącą rolę w życiu duchowym tysięcy praktykujących na całym świecie.

 

Autor
  • Teofil Konieczko

    Ekspert w dziedzinie filozofii indyjskiej oraz doświadczony redaktor. Pełni nadzór redakcyjny nad portalem, dbając o jego merytoryczną jakość i spójność treści. Specjalizuje się w tworzeniu artykułów związanych z duchowością i filozofią, przekładając zawiłe koncepcje na przystępny i angażujący język. Jego teksty stanowią cenny wkład w pogłębianie wiedzy czytelników na temat bogactwa myśli subkontynentu indyjskiego.

    Inne artykuły tego autora