ARTYKUŁY




Świat jest umysłem Boga...


      Jest ascetą nie dla samej ascezy, a dlatego, że stała się etapem na Jego drodze. Jest niezbędna, żeby znaleźć się w wysokim stanie medytacyjnym, stanie poza umysłem. Ciało, które nie sprawia kłopotu, jest przyjazne, to warunek konieczny w medytacji. Ciało lekkie, oczyszczone, które będzie w stanie w pełni przejawić swoją naturalną inteligencję jest istotnym narzędziem medytującego jogina. Lekkie i przyjazne ciało jogina nie wymaga nadmiaru energii dla jego utrzymania, dlatego możliwe są długie okresy, kiedy ciało to w ogóle nie wymaga konwencjonalnego odżywiania. Tak samo, jak nie wymaga szczególnie długiego snu, który chociaż odmienny od stanu czuwania, nie jest stanem jogicznej medytacji. Im krótszy sen, tym więcej czasu na medytację. Ale ta jogiczna medytacja jest zupełnie czymś innym od tego,co potocznie nazywane jest medytacją - a więc stanu pewnej relaksacji i skupienia umysłu, ciągle jednak niespokojnego i pełnego chaosu i wyrzucającego z siebie mentalne śmieci w postaci różnorakich tzw. wizji. I mało kto z adeptów medytacji jest w stanie przekroczyć pułap tego „wizjonerstwa”, gdyż ciągle porusza się w sferze swego powikłanego umysłu. Nie jest w stanie przekroczyć, gdyż brakuje mu na tej drodze prawdziwego przewodnika, który pokazałby czym naprawdę może być medytacja. Janglidas Maharaj stał się w Indiach takim przewodnikiem dla tysięcy. I dla setek poza Indiami.

      Jednego razu, podczas podróży z Janglidasem do stanu Andhra Pradesh byłem świadkiem takiej oto scenki: do bungalowu, w jakim akurat przebywał Mistrz medytacji, przybył pewien miejscowy nauczyciel medytacji wraz z grupą swoich podopiecznych, głównie kobiet. Nauczyciel ten, pokłoniwszy się z szacunkiem Janglidasowi rozpoczął serię licznych pytań, jak sie domyśliłem, dotyczących medytacyjnej sadhany - rozmowa toczyła się w marathi. Pytań było naprawdę sporo, Janglidas odpowiadał na cierpliwie, chociaż krótko, jednak w pewnym momencie powiedział nieoczekiwanie po angielsku i bardzo dobitnie, tak by słyszeli i rozumieli wszyscy: „Tak owszem, one siedzą pozycji medytacyjnej, ale śpią. Nie medytują. Nauczyciel wyraźnie zmieszał się, adeptki medytacji też usłyszały to, a na koniec Mistrz dodał jeszcze: „Jedzą za dużo...”. Faktem było, że żadna z adeptek medytacji nie wyglądała na joginkę, wszystkie były wielce korpulentne.

      

      Janglidas Maharaj, to jogin ekstremalny. Nie jest Mistrzem dla wielbicieli świętych figur i wizerunków, dla czcicieli lingamów i innych cudownych kamieni, dla uwielbiających najrozmaitszych bogów i półbogów i dla zakochanych w nabożnych śpiewach. Jego przesłanie jest wynikiem wieloletniej jogicznej ascezy, a nie lektury świętych pism:

Atman jest najwyższą Prawdą w świecie. Wszystkie rzeczy świata maja swój początek i koniec. Niezliczone zmiany zachodzą w przyrodzie, ale Atman jest nieśmiertelny, bo nie ma ani początku, ani końca. Istnieje od niepamiętnych czasów i będzie istnieć w nieskończoność, ponieważ jest niezmienny i niezniszczalny.

Atman istniał zanim powstała trójca bogów: Brahma, Wisznu i Sziwa, dlatego to Atmana powinniśmy czcić, Atmana kochać. Myślenie o Atmanie o każdej porze przewyższa cześć oddawaną milionom, milionom bóstw. Wśród nabożeństw do różnych bóstw najlepsze jest nabożeństwo do Atmana.

Najprostsza drogą do Boga jest medytacja Atmana, bo to właśnie Atman jest Najwyższą Duszą, to on przebywa w sercu każdego. Nie patrzcie na zewnętrzną formę, tylko na wewnętrzna, na swą własna postać Atmana.

Atman nie ma kształtu, ani własności. Ale aby go ujrzeć, konieczny jest kształt i własności. To jego postacią posiadającą kształt i własności jest nie kto inny, jak Sadguru. Medytując o Sadguru, medytuje się o Atmanie.

Atman nie należy do żadnej kasty ani religii. Hindusi, muzułmanie, sikhowie, chrześcijanie - wszyscy przez medytację Atmana mogą dotrzeć do Boga. Nawet Jezus Chrystus, Guru Nanak, Mahomet, Pajgambar, Kryszna, Mahawira czy Gautama Budda poprzez medytację Atmana uzyskali samopoznanie i dotarli do Boga.

„Nie ma niczego na zewnątrz. Wszystko jest w Tobie”, przekonuje przy każdej okazji Janglidas. „Żeby przekonać się o tym, medytuj”. Medytacja dla Janglidasa i według niego to „full time job”, to rygorystyczna praktyka bez taryfy ulgowej. Taka rygorystyczna praktyka, to Anusthan. Elementami tej praktyki są też okresowe posty i wielogodzinne medytacje. A w przypadku zaawansowanych już joginów praktyki takie, jak pańczagni, medytacja pośród ognia - przeszło ją już kilkoro joginów Mistrza. Taka ekstremalna praktyka, to test i dowód łączności z Atmanem. A przy innych okazjach Mistrz mówi więcej o Atmanie, o Duszy:

Łaska Guru jest konieczna, żeby odnaleźć Boga w swojej Duszy.

Kontempluj piękno Duszy i w ten sposób osiągnij spokój.

Dusza powiem o Twojej prawdziwej naturze - tylko medytuj o Niej.

Miej silną wiarę w swoją Duszę.

Dusza nigdy nie narodziła się, nigdy nie umrze.

Postrzegaj swojej ciało w jedności z Duszą.

Rozmawiaj ze swoja Duszą.

To Dusza jest posiadaczką i władczynią Wszechświata.

Medytuj o Duszy, a zostaniesz uleczony ze wszelkich schorzeń.

Medytowanie o Duszy jest Twoją prawdziwą naturą.

Tak naprawdę to Dusza przekazuje błogosławieństwa od wszelkich innych bóstw.

Dusza nigdy, w najmniejszym stopniu, nie jest przepełniona lękiem przed czymkolwiek.

Dusza stworzyła ten świat.

      Jednak wszystkie te powyższe przesłania pozostaną tylko słowami, wprawdzie pięknymi, ale tylko słowami, o ile nie spróbujemy wejść na drogę medytacyjnej sadhany. Tej prawdziwej medytacji, nie różnicowanej na buddyjska, chrześcijańską, światła, tego, czy owego, ale po prostu medytację. Taką, która jest zajęciem permanentnym,co jednak wcale nie musi oznaczać zewnętrznej bierności. Sam Janglidas Maharaj jest bardzo aktywny, zarządza dziesiątkami aszramów i szkół, prowadzi liczne, ogromne frekwencją programy medytacyjne w całych Indiach, prawie każdego dnia podróżuje do innego miejsca. Taki tryb życia zabiłby każdego. Ale Janglidas mówi, że dzięki medytacji może tyle i jeszcze więcej. A kiedy przygotowuje się do rozpoczęcia jakiegoś kolejnego wielkiego projektu, to na ogół znika ze swojego aszramu na dłużej, nawet na miesiące, żeby w ukryciu pogrążyć się w samadhi. Pytany przy okazji o pieniądze na każdy z takich projektów, mówi, że z pieniędzmi to jest najmniejszy problem. Leżą w depozycie w Atmicznym Banku. A jest to depozyt nieograniczony. Ale kodem dostępu do tego sejfu jest medytacja, kluczem samadhi. Wystarczy tylko zacząć...

      Przy innej okazji, było to w Madurai, Mistrz powiedział: „Wszystko, co jest, to tylko żart, Atmy. Świat i cała przestrzeń jest umysłem Boga......”

      

Mariusz Piotrowski

Artykuł ukazał się w Czwartym Wymiarze, nr 6/2009