ARTYKUŁY




Wszystkie pytania mają taką samą odpowiedź.....


      Nie ma niczego do zrozumienia, niczego do osiągnięcia, żadnego celu, do jakiego miałbyś zmierzać, mawiał zmarły przed dwoma laty U.G./Krishnamurthy/. Żadnej wiedzy, żadnych nauk...To przesłanie, niczym jaka mantra podmywało fundamenty mojej mentalnej tamy, opierającej się przez lata przed napływem ożywczego światła istnienia. Bezwartościowe dzisiaj dla mnie skorupy wiedzy o karmie, reinkarnacji, prawie przyczyny i skutku itd. Wprawdzie trzymały się jeszcze jakoś mojego umysłu, ale czułem, że bliski jest czas, kiedy odpadną zupełnie. Kiedy przeczytałem przed wielu przesłanie Nisargadatty Maharaja: „Moje słowa, zasiane w Tobie, w przyszłości wyrzucą z Ciebie wszystkie inne słowa, wszelkie koncepty”. Musiało minąć aż kilkanaście następnych lat, kiedy w pełni dotarło do mnie inne przeczytane też wówczas przesłanie mędrca z Bombaju:”I dzisiaj wiesz już NIC, i w związku z tym możesz mnie zostawić...To jest bliżej niż Twój następny oddech... ”Podobnie mówił Ranjit Maharaj, gurubhai/uczniowie tego samego mistrza, Siddharameshwara Maharaja/:Wszystko jest snem i we śnie, nie ma niczego do zrozumienia. Cokolwiek zrobisz, czy nie zrobisz jest tylko elementem snu. Wszystko jest kreacją Tego/Boga - wariant do wyboru/. I czy to zrozumiesz, czy nie, nie ma szczególnego znaczenia, ponieważ nawet i rozumienie zdarza się wewnątrz snu. Sam jesteś Najwyższą i Ostateczną Mocą, chociaż jako człowiek jesteś tylko postacią ze snu....Czym więc zamartwiasz się, skoro wszystko jest snem. A jak przebudzisz się z tego snu, będziesz w stanie budzić innych. Po co ? Po to tylko,że Przebudzony żyje lżej, jest spokojniejszy, nie chce być tym, czy tamtym, w pełni akceptuje siebie takiego, jaki jest. Żeby tak się stało niezbędny jest żyjący Budzący, czyli Mistrz. Jego rolą jest budzenie i nic ponadto. Nie trzeba Go czcić,wielbić, kłaniać do stóp, padać przed Nim plackiem, gdyż ostatecznie jesteście tacy sami, jedynie On przebudził się wcześniej. Zresztą prawdziwy Mistrz nigdy nie przyjmie żadnych hołdów....”To był w pigułce Ranjit Maharaj, nie tak znany jak Nisargadatta, ale mędrzec. Z kolei, mój żyjący Mistrz, powtarza: „Nie czytaj,medytuj, dowiesz się kim jesteś...”.

      W 2005 roku zdarzyło mi sie dotrzeć dwukrotnie do miasta Pune w Maharasztrze, ale moim celem nie był ani kolejny kurs hatha jogi,ani przepiękne, luksusowe duchowe SPA, czyli aszram Osho. Dopiero za drugim razem udało mi się zastać tego, o którym słyszałem już wcześniej, a mianowicie Kirana, który, wcześniej skądinąd był uczniem wspomnianego Osho. Kiran uchodził w oczach tych, z którymi zdarzyło mi się rozmawiać za człowieka oświeconego/co jak na ex -ucznia Osho miało być iście kosmicznym wyjątkiem. Rykszą /gdzie spędziłem krótki czas z Jangli Road przy mahasamdhi Jangli Maharaja/, po całkiem długotrwałym kluczeniu uliczkami dotarłem do całkiem urokliwej Mukundanagar. Po wejściu do rezydencji zastałem tam już kilku oczekujących na Kirana. I wszyscy to byli biali. Dwaj z nich medytowali w sąsiednim pomieszczeniu. Kiran wszedł do pokoju, w którym znalazłem się wraz z pozostałymi i przywitał się z nami po angielsku w sposób niewymuszony tak, jakbyśmy wszyscy byli jego starymi znajomymi. Po chwili zaproponował, żebyśmy wszyscy przeszli do ogrodu,gdzie czekały na nas rozstawione plastikowe krzesełka. Ci, którzy byli tu już kilka razy wcześniej, śmiało zaczęli zadawać swoje pytania. Ja czekałem, starając wczuć się w atmosferę tego miejsca i rozpoznać samego Kirana, który, skądinąd, wydawał się bardzo, ale to bardzo sympatycznym kimś. I od razu poczułem, że nie ma tu żadnej bariery, że trafiłem do miejsca, gdzie rozmowa może płynąć lekko, swobodnie i nieśpiesznie. Ci, którzy poznali Kirana to byli ludzie, którzy nie przybyli tu, żeby popisać się swoją tzw. wiedzą duchową. Chcieli po prostu być z Przebudzonym. Spotkanie z Kiranem trwało blisko trzy godziny,niektórzy nagrywali poruszane kwestie na dyktafony. Ja, przyznam, spisałem tylko to, co zdołałem zapamiętać. Poruszane kwestie, chociaż w dużym skrócie, próbuję przedstawić poniżej.

  • Niczego nie można zrobić, żeby stać się Przebudzonym, nie może pomóc Tobie żaden nauczyciel, żadna metoda, żadna technika, nawet medytacja. Nic nie jest w stanie pomóc Tobie. Nawet siedzenie ze mną czy przy mnie godzinami. Czy nawet siedzenie z Mistrzem latami w jego aszramie.

  • Nie ma żadnego sekretu stojącego za przebudzeniem. Nie musisz zamykać oczu, żeby dostrzec złote czy niebieskie światło wnikające w Twoje trzecie oko. Wystarczy, że naprawdę otworzysz swoje fizyczne oczy szeroko.

  • Porzuć wszelki zbędny wysiłek, żeby stać się kimś duchowo specjalnym. Zatrzymaj się i po prostu patrz na to, co będzie się działo. Stań się świadkiem. Porzuć pragnienie stania się kimś innym, niż jesteś. Pragnienie blokuje Ciebie i nie pozwala być i zatrzymać się.

  • I jeśli zaczną znikać pragnienia stawania się, zacznie znikać sprawca wszystkiego za jakiego ciągle jeszcze uważasz siebie. Jeśli zniknie sprawca, życie zacznie manifestować się w swój nieskrępowany sposób. I w pewnej chwili zauważysz: Och, Boże ! To jest to ? Czy to jest właśnie to! I w następnej chwili zaczniesz śmiać się. Głośno śmiać się !

  • Gdybym już teraz ja i czy Twój Mistrz zaproponował, żebyś nie robił niczego, żebyś zaprzestał zbędnego wysiłku, nie zrobisz tego, gdyż Twój umysł uzna to za zbyt proste. Według Ciebie, takiego, jaki jesteś dzisiaj, uznasz to za mało skomplikowane. Wszystko musi być złożone i nieproste. Dlatego na jaką chwilę musisz dostać zabawkę. Na przykład medytację. Do czasu aż poczujesz się na tej drodze zupełnie wyczerpany i bez nadziei na przełom. Do czasu aż w pełni poczujesz, żeby odpuścić sobie wszelki wysiłek.

  • W momencie maksymalnej frustracji poczujesz potrzebę poddania się i zawierzenia sile, która jest w Tobie. Poddanie się, poprowadzi do totalnej akceptacji siebie takiego, jakim jesteś. Nie siebie wyimaginowanego, ale takiego, jakim jesteś. Akceptacja utnie korzenie Twojego umysłu. Nie zasilany przez ego umysł umrze. I okaże się, że tak naprawdę nigdy nie było go.

  • Zaufaj w pełni życiu i poddaj mu się z pełnym zaufaniem, zaakceptuj siebie z pełnią miłości, cokolwiek robisz, rób z najgłębszą uważnością

  • Jeśli zaprzestaniesz zbędnego wysiłku, zaniknie w Tobie potrzeba stawiania jakichkolwiek pytań/tzw. duchowych/. Zobaczysz, że wszystkie pytania mają taką samą odpowiedź: Postaraj się dociec, kim jest pytający...

  • Nie ma dla Ciebie żadnej drogi ze stanu, w jakim się znajdujesz. Możesz tylko i wyłącznie poddać się. Być może wówczas otworzą się wrota, nigdy zresztą niezamknięte.

  • Możesz robić pokłony, nie jeść czosnku i cebuli, wstrzymywać się od seksu przez sto lat, bądź uprawić go tylko w pełnię, stawać na głowie, czy robić tysiąc suryanamaskar. Nie ma dla Ciebie wyjścia. Zaufaj tej sile, zwanej życiem.

      Spotkanie z przesympatycznym Kiranem,który nawet w najbardziej delikatny sposób nie starał się uczynić z obecnych w jego ogrodzie swoich uczniów i nakłonić ich do powrotu skończyło się po blisko trzech godzinach. Obiecałem sobie, że przy najbliższej wrócę do Puny, żeby posiedzieć w jego pięknym ogrodzie, z pełnym poddaniem i zaufaniem wobec życia i akceptacją siebie, której brak skierował mnie na drogę duchowych poszukiwań.

      A kiedy wróciłem z Puny do aszramu mojego Mistrza w Shirdi poszedłem do kutiru, żeby pokazać się po nieobecności. I wtedy Mistrz powiedział: Pokochaj siebie, a wtedy wszystko, czego sobie życzysz spłynie na Ciebie. Nie proś o nic, wszystko będzie działo się samo z siebie. Jest tylko jedna siła, jaka włada Wszechświatem, to Atma, To Życie.....

      I tym momencie wiedziałem, że mój Mistrz zaakceptował moją wizytę w urokliwym ogrodzie Kirana. Niestety, mądrego ogrodnika, który stworzył ten ogród już nie ma. Na wiosnę następnego roku został odwołany przez Zycie do pracy w innym znacznie większym, wręcz bezkresnym ogrodzie......

Mariusz Piotrowski

Artykuł ukazał się w Czwartym Wymiarze, nr 5/2009